najbardziej aktualny wpis:
Był bardzo wściekły. Gdy odszedł, narrator pomógł chłopakowi wyjść z rowu. Wówczas chłopiec poszedł z donosem do kapa na obozowych złodziei drobiu. Więźniowie siedzieli na globu, a nieopodal nich rozsiedli się esesmani. W końcu nie wytrzymała i upadła na ziemię z płaczem.
Rozdział VI
W pracy pomagał narratorowi Janek. W tym okresie czasu Iwan bił i kopał Bekera (który zjadł, prócz obiadu, pozostawioną narratorowi przez Haneczkę kaszę). Od strony dworu szli w ich kierunku esesmani i posty. Wyznał, że to on ukradł tę sztukę drobiu.
Gdy więźniowie wrócili do obozu, esesmani wybrali numery osób mających iść do gazu, pomiędzy których znalazł się Żyd Beker. Narrator spełnił tę prośbę. Gdy w trakcie kopania bohater wychylał się z rowu, widział czubek kościoła, młody świerkowy las, a za nim… obóz.
Na konwersję z Romkiem chodził kraść buraki na pola rolników z Wirtembergii, którym zabrano pastwiska pod urządzenia polowych fabryk, „a żołnierze i majstrowie z Armii Pracy Todta grasują z upodobaniem po ogrodach i sadach (…)”.

Gdy przyszła jego kolej, ruszył kraść buraki. Schował dwa buraki pod marynarkę, po czym wycofał się do rowu obok. Właśnie podsłuchiwał ich więzień – powstaniec, który w niewiadomy sposób zakradł się do ich rowu. Mężczyzna cały czas prosił o kawałek warzywa. Bohater doradził więźniowi, żeby nie objadał się (zobaczył jego spuchnięte nogi i podejrzewał rychłą śmierć). Romek ponownie zaczął rozmowy na temat jedzenia. Narrator przypomniał konającemu, że nie radził mu jeść buraka, był pewien, że nie przeżyje do wieczora. Choćby powstańcy przyjechali do obozu sześć tygodni wcześniej, chcieli być mądrzejsi w sprawach jedzenia od spotkanych tam więźniów. Przysłuchiwał się tej rozmowie majster Batsch, który nagradzał dobrze pracujących ludzi skórkami od chleba. Poprzez środek biegły nieociosane stoły, stało parę taboretów. Chorąży wyjął z szafki mundur i ubrał się. Pokłócił się ze Stefanem o Katyń, któremu powiedział, że to jego rodacy ze wschodu są wszystkiemu winni. Narrator natomiast nie był zdecydowany, czy iść na nabożeństwo, czy do teatru. Wieczorem miało się odbyć ognisko z niespodziankami.
Strony:
[1] [2] [3] [4] [5] [6] [7] [8] [9] [10] [11] [12] [13] [14] [15] [16] [17] [18] [19] [20] [21] [22] [23] [24] [25] [26] [27] [28] [29] [30] [31] [32] [33] [34] [35] [36] [37] [38]

Gdy przyszła jego kolej, ruszył kraść buraki. Schował dwa buraki pod marynarkę, po czym wycofał się do rowu obok. Właśnie podsłuchiwał ich więzień – powstaniec, który w niewiadomy sposób zakradł się do ich rowu. Mężczyzna cały czas prosił o kawałek warzywa. Bohater doradził więźniowi, żeby nie objadał się (zobaczył jego spuchnięte nogi i podejrzewał rychłą śmierć). Romek ponownie zaczął rozmowy na temat jedzenia. Narrator przypomniał konającemu, że nie radził mu jeść buraka, był pewien, że nie przeżyje do wieczora. Choćby powstańcy przyjechali do obozu sześć tygodni wcześniej, chcieli być mądrzejsi w sprawach jedzenia od spotkanych tam więźniów. Przysłuchiwał się tej rozmowie majster Batsch, który nagradzał dobrze pracujących ludzi skórkami od chleba. Poprzez środek biegły nieociosane stoły, stało parę taboretów. Chorąży wyjął z szafki mundur i ubrał się. Pokłócił się ze Stefanem o Katyń, któremu powiedział, że to jego rodacy ze wschodu są wszystkiemu winni. Narrator natomiast nie był zdecydowany, czy iść na nabożeństwo, czy do teatru. Wieczorem miało się odbyć ognisko z niespodziankami.
Strony:
[1] [2] [3] [4] [5] [6] [7] [8] [9] [10] [11] [12] [13] [14] [15] [16] [17] [18] [19] [20] [21] [22] [23] [24] [25] [26] [27] [28] [29] [30] [31] [32] [33] [34] [35] [36] [37] [38]